
Bardzo częstym "argumentem" używanym przeciwko tzw. "sedewakantystom" (czyli po prostu Katolikom Rzymskim integralnym) są rzekome "cuda" czy "objawienia", jakie mają mieć miejsce w soborowym "kościele". Chodzi tu zwłaszcza o rzekome cuda eucharystyczne, które mają być koronnym dowodem na ważność tzw. nowej "mszy" i co za tym idzie nowych "święceń kapłańskich", a to miało by stanowić poważną lukę w naszej argumentacji i niezbity dowód na to, że jest ona w całości fałszywa (co samo w sobie jest już nonsensem, bo nawet gdyby hierarchia Novus Ordo zachowała ważne święcenia i sakramenty, to i tak byłaby wciąż heretycka i schizmatycka, a więc nie różniła by się niczym od np. większości schizmatyków wschodnich czy starokatolików, którzy mają ważne święcenia i sakramenty). Najczęściej są to osoby niedouczone, którym brakuje jakichkolwiek argumentów merytorycznych czy teologicznych, nie rozumieją oni podstawowych zasad panujących w Kościele, często nie znają nawet podstaw Katechizmu. Gdyby je znali, to wiedzieli by, że Kościół katolicki jest instytucją hierarchiczną, i to hierarchia kościelna (a nie np. zwykli wierni czy księża) posiada asystencję Ducha Świętego oraz władzę jurysdykcji czyli rządzenia, aby stwierdzić np. co jest cudem a co nie, czy objawienie prywatne jest prawdziwe czy fałszywe etc. Tak więc zwykły świecki czy nawet kapłan nie ma prawa orzekać o "cudach" czy "objawieniach", a tym bardziej o tym co jest doktryną katolicką a co nie jest, jak to ma miejsce w sektach protestanckich lub u lefebrystów, ale nie w Kościele katolickim. A więc jest oczywiste dla każdego katolika, że aby mógłby być cud, to musi być prawowita władza duchowna, która by go potwierdziła. A takiej władzy na chwilę obecną nie ma. Nie ma więc mowy o żadnych cudach w modernistycznym Neokościele, są to co najwyżej domniemane "cuda", które niczego nie wykazują ani nie udowadniają.
Tzw. "prawosławni" (schizmatycy wschodni) także twierdzą że u nich dzieją się "cuda" których nauka nie potrafi wyjaśnić. Czy one także pochodzą od Boga? Czy Bóg je dopuszcza? Wątpię. Oznaczało by to, że Pan Bóg dopuszcza cuda które są uwiarygodnieniem fałszywej religii, a więc że Bóg uwiarygadnia fałsz, kłamstwo, czyli zło. Oznaczało by to więc że prawdą jest bluźnierstwo wypowiedziane w tym roku przez Bergoglio, iż "Bóg pragnie różnorodności religii". Jest to jednak oczywisty nonsens, i katolikowi nawet przez myśl coś takiego nie powinno przejść!
Wiara katolicka nie opiera się na cudach, ani nie wynika z cudów. Cuda nie są źródłem Wiary! Tak twierdzą owszem liczni fideiści i fanatyczni "mistycyści", jednak jest to herezją. Wiara katolicka opiera się na rozumowym poznaniu Prawd Wiary, nauczanych przez Kościół, Wiara rodzi się więc ze słuchania (lub, zwłaszcza obecnie, także czytania) tego co Kościół naucza, i uznania tego za Prawdę, aktem woli tj. rozumu. Cuda są danymi od Boga zewnętrznymi znakami, dowodami mającymi potwierdzać Prawdę Objawioną, nie są one jednak w żaden sposób konieczne do przyjęcia tejże Prawdy. Przede wszystkim, najważniejsze są cuda wykonane przez Chrystusa i opisane na kartach Ewangelii. Wszystkie zaś późniejsze cuda, które miały miejsce w ciągu wieków, do ważności potrzebują potwierdzenia od Kościoła. Tak jak Kościół jest kustoszem i jedynym nauczycielem Pisma Św. i całego depozytu Wiary, tak samo jest też strażnikiem i wyznacznikiem wszelkich zjawisk nadprzyrodzonych. Tak samo jak Pismo Św. bez Kościoła, bez jego nieomylnego zatwierdzenia i wykładni jest całkowicie bezużyteczne, i nadaje się jedynie na spalenie, tak samo i wszelkie cuda, bez zatwierdzenia przez władzę Kościoła, są całkowicie nic nie warte. Tak samo jak Pismo Św. interpretowane przez heretyków może prowadzić na zatracenie, tak samo i fałszywe cuda, które dzieją się poza Kościołem i wbrew Kościołowi, prowadzą na zatracenie. To Kościół katolicki decyduje i potwierdza co jest cudem a co nie, nigdy nie odwrotnie. To nie "cuda" określają jakiś byt mianem Kościoła. Tam gdzie nie ma prawdziwej Wiary katolickiej, tam nie ma też Kościoła katolickiego, jest tylko sekta heretycka. Gdyby było inaczej, to każda sekta mogła by sobie uroić że u niej dzieją cuda, i mówić że to ona jest prawdziwym Kościołem. Wiara pochodzi z Objawienia Bożego, a nie z cudów. Jeżeli coś jest sprzeczne z Objawieniem to znaczy, że jest fałszywe.
Ponad to, domaganie się od Pana Boga, aby wszystko, zawsze, wszędzie i każdemu z osobna potwierdzał licznymi cudami, jest zwyczajną pychą i grzechem niedowiarstwa, podobnie jak było u św. Tomasza Apostoła, który żądał od Chrystusa cudu, bo nie chciał uwierzyć w Jego Zmartwychwstanie. Te ciężkie czasy w których obecnie żyjemy, czasy zamętu i zamieszania, w których wielu zagubiło się i pobłądziło, wielu straciło Wiarę i przeszło czy do różnych sekt i herezji, czy to do niewiary, są niewątpliwie czasami próby (być może próby ostatecznej, tego nie wiemy, tylko Bóg to wie), czasami w których Pan Bóg testuje naszą wierność. Nie ma więc co spodziewać się w tych czasach jakiś spektakularnych cudów czy znaków, które potwierdzały by Wiarę katolicką. Trzeba po prostu trwać i wierzyć w to co wszyscy, zawsze i wszędzie wierzyli, trwać w Kościele katolickim, przy Kapłanach katolickich, przyjmując katolickie, ważne i godziwe Sakramenty Święte, a uważać i zamykać uszy na zwodzicieli, oraz ostrzegać przed nimi. "W cierpliwości waszej otrzymacie dusze wasze." - mówi Chrystus Pan. On także ostrzegał: " Patrzcie, żeby was nie zwiedziono; bo ich wiele przyjdzie w imię moje, mówiąc: Że ja jestem, a czas się przybliżył, nie chodźcież tedy za nimi." Chrystus zapowiedział także, że będą liczni fałszywi prorocy i fałszywe cuda i znaki, oraz ze zwiedzeni zostaną, jeśli to możliwe, także i wybrani. Dziś oto moderniści i inni heretycy mówią nam właśnie : "tu jest Chrystus [w Sokółce]!" albo "tam jest Chrystus [w Legnicy]!". Czy mamy iść za nimi?
Jednak to nie koniec absurdów, dziś właśnie usłyszałem w pewnej dyskusji "argument", który najpierw mnie rozbawił, a potem przeraził (jak bardzo ktoś może być zagubiony i zaślepiony). Jest to dowód na fanatyczną i sekciarską wręcz wiarę w różne, także niepotwierdzone przez Kościół, prywatne "objawienia". My katolicy wiemy doskonale, że źródłem Bożego Objawienia jest Pismo Św. i Tradycja Apostolska, których naucza nas Święty Kościół katolicki w swym nieomylnym Magisterium. Na tym się opieramy, na tym, i tylko na tym, opiera się cała nasza argumentacja. Jednak niektórzy wyżej niż nieomylne Magisterium Kościoła, stawiają jak się okazuje wizje i objawienia prywatne, które przecież w ogóle nie są źródłem Wiary... Jest to tym bardziej zatrważające, gdy czynią to ludzie uważający się za "tradycjonalistów". Otóż przeczytałem że (pisownia oryginalna):
gdyby oni [w domyśle: sedewakantyści, przyp. red. T.T.] dostali nawet objawienie NJMP a ona by powiedziała że nom jest ważny a papiex to papież to oni by i tak to odrzucili i by stwierdzili że,, nie ma,, władzy Kościelnej która by mogła te objawienie potwierdzic
No cóż, jak dobrze wiemy niektórym pseudo-tradycjonalistom "Matka Boża" objawiała się, i wmówiła że to oni są "papieżami", a ci słuchając się zjawy zamiast Magisterium Kościoła, zakładali sekty (przykład - Palmar de Troya)... Innym pseudo-tradycjonalistom być może ta sama zjawa wmawiała że posoborowa hierarchia jest prawdziwa i katolicka, i dlatego wciąż zamiast słuchać Magisterium Kościoła, słuchali zjawy i tkwią w sekcie Novus Ordo. Dla nas, Katolików Rzymskich integralnych jest oczywiste, że gdyby "Matka Boża" objawiła się i twierdziła że heretycki i bluźnierczy NOM jest ważny i katolicki albo że jawny heretyk jest prawdziwym katolickim papieżem, to by znaczyło że demon się nam objawił (jak np. w Medjugorie) a nie prawdziwa Matka Boża. Bowiem, jak naucza nas Święty Paweł Apostoł: „Ale choćbyśmy my, albo anioł z nieba głosił wam wbrew temu, cośmy wam głosili, niech będzie przeklęty. Jak przedtem mówiliśmy tak i teraz znowu mówię: Jeśliby wam kto opowiadał Ewangelię wbrew tej, którąście otrzymali, niech będzie przeklęty” (List do Galatów I, 8-9).
Naprawdę są to straszne brednie i majaczenia w wykonaniu tych biednych ludzi, śmieszne ale zarazem tragiczne, jakoby Święta Wiara katolicka miała opierać się nie na niezmiennym i nieodwołalnym Magisterium, na naukach i nieomylnych dokumentach Świętych Soborów Powszechnych i Papieży, Ojców i Doktorów Kościoła, traktatach wielkich teologów, Kapłanów i Biskupów katolickich, tylko na nieuznanych przez Kościół katolicki, przez Jego prawowitą hierarchię "cudach" i fałszywych "objawieniach", sprzecznych z odwiecznym Magisterium Kościoła. Ale to pokazuje najlepiej całkowity brak znajomości zasad Wiary, i to absolutnych jej podstaw które wynikają z Katechizmu i katolickiego Credo, które powinny znać małe dzieci przystępujące po raz pierwszy do Sakramentów Świętych...