Katolicyzm ma własność pionu – odchyleń nie znosi.
Cytaty na nasze czasy:

"Jeśli kiedykolwiek zetkniecie się z chlubiącymi się tym, że są wierzący, że są oddani Papieżowi, i chcą być katolikami, ale nazwanie klerykałami mają za największą obrazę, powiedźcie uroczyście, że oddane dzieci Papieża to ci, którzy są posłuszni jego słowu i we wszystkim go słuchają, a nie ci, którzy czynią zabiegi, by uniknąć wypełnienia jego rozkazów lub aby naleganiem godnym ważniejszych spraw wymusić na nim zwolnienia czy dyspensy tym boleśniejsze, im większe wyrządzają szkody lub zgorszenie. [...]"

(Fragment przemówienia św. Piusa X wygłoszonego do kardynałów na konsystorzu 27 maja 1914 r. - Testament duchowy św. Piusa X)

wtorek, 19 lipca 2022

Cudowny Medalik i samolubstwo


Cudowny Medalik i samolubstwo

 Religia chrześcijańska oparta na Miłości jest regulaminem miłości bliźniego, który obudzą w każdym żyjącym według niego nieprzezwyciężone pragnienie szczęścia drugich. Trzeba jednak niestety skonstatować, że w świecie góruje srogi egoizm. Jedynym wskaźnikiem kierującym wszystkimi czynami jest samowładne „ja“.

 Istnieje tajemna siła, pod wpływem której każda istota odnosi wszystko do siebie; jest to twarde prawo osobowości ludzkiej. Egoizm ten, który nazwano „próchnieniem kości ludzkości, nie jest pra­wem koniecznym i nieodzownym ; można i powinno się od niego wyzwolić. Dlatego Chrystus przyszedł na ziemię, ażeby nauczyć świat słodkiego praw a miłości.

 Świat głosi prawo zajmowania się tylko sobą i swoimi sprawami osobistymi. „Każdy sobie! Niech raczej przepadnie Bóg, religia, wiara, sumienie, moralność, rodzina i ojczyzna, niżby przepaść miały moje pieniądze, mój dobrobyt, moja przyjemność lub miejsce, które chcę zająć. Po mnie nastąpić może potop!  Najpierw ja! Niech każdy urządzi się jak zechce, jak może, lecz najpierw ja, przed wszystkimi i przede wszystkim!“

 Czyż nie są to brutalne formuły współczesnego egoizmu? Jednostka myśli tylko o sobie lub o swojej rodzinie, o ile ją posiada.

 Wsie pustoszeją, gdyż młodzież bardziej ciekawią wielkie miasta, w których ludzie się duszą, gdzie umiera się prędzej, lecz gdzie można „używać życia“ i okrasić je odrobiną wątpliwych przyjemności.

 Wyborem stanu lub zawodu kieruje prawo najmniejszego wysiłku, nadzieja najlżejszej pracy, najmniejszej odpowiedzialności i najłatwiejszego sposobu używania.

 Ile powołań kapłańskich niszczeje w samym zarodku, bądź przez dzieci, które nie mają odwagi wyjawić tego tak chwalebnego powołania, bądź przez rodziców, którzy nie chcą zrozumieć, że dzieci ich najpierw należą do Boga, którem u przede wszystkim powinno się służyć!

 Ile rodzin bezdzietnych, gdzie kobieta zadawala się wyprowadzaniem na przechadzkę swojego pieska! Ile rodzin z jednym dzieckiem, jednym, jedynym! A taki mały despota rządzi domem jako absolutny władca. Ile rozwodów i to z powodów błahych, o których mówić nie warto. Co wtedy dzieje się z dziećmi?

 Jednym słowem chodzi o to, by odmawiać sobie jak najmniej, bawić się jak najwięcej i używać co tylko możliwe. Żąda się jak najwięcej przyjemności za jak najmniejszy trud, jak najwyższą zapłatę, za jak najmniejszy nakład pracy i odpowiedzialności. I stąd te tak liczne oszustwa, sabotaże i częste zamachy na własność, mienie, a nawet życie bliźniego.

 A czyż wojny nie są najczęściej zażartym współzawodnictwem, krwawą walką wywołaną przez rywalizację i starcie się egoizinów narodowościowych ?

 Temu ogólnemu dążeniu do wyniesienia i ubóstwienia swojego ,,ja“ samolubnego i pragnącego używania przeciwstawmy mały Medalik. Będzie on dla jednostki, dla rodziny i dla społeczeństwa nadprzyrodzoną szkołą wyrzeczenia się siebie, ofiary, abnegacji i zapomnienia o sobie aż do poświęcenia.

 Maria daje nam się w nim cała wszystkim, każdemu z osobna, dzisiaj, zawsze. Przez to uczy nas Ona, jak powinniśmy zapomnieć o sobie i oddawać się drugim tak, jak Ona nam się oddaje.

 Kula ziemska, którą Ona trzyma w swych rękach, to świat cały i każdy człowiek z osobna. Promienie, które tryskają z Jej rąk, są symbolem łask i dobrodziejstw, które Ona wylewa na tych. którzy o nie proszą. Ona oddaje się nam jak Matka, to jest całkowicie, a dwa serca na drugiej stronie Medalika przypominają nam wymownie, że dane nam jest serce Matki i że serce Boga biło i ciągle bije miłością dla nas, biednych grzeszników. Czyż te dwa serca zawierające w sobie niezmierzony ocean miłości i miłosierdzia nie są dla nas najbardziej przekonującą i najsłodszą nauką?

 Tak jak Jezus w Swojej Hostii jest, pozostaje i pozostanie z nami aż do skończenia wieków, tak Maria przez swój Cudowny Medalik pozostanie z nam i zawsze, pójdzie z nam i wszędzie i pozostanie nam wierną, choćbyśmy Ją opuścili i pełna słodyczy i miłości macierzyńskiej potrafi nas pocieszyć, dodać siły i odwagi w tedy, gdy wzrok nasz zamrze już dla rzeczy doczesnych. Medalik jest więc zadatkiem miłości M arii dla wszystkich ludzi bez wyjątku.

 Jakież wymowne są przeciwko przyrodzonemu samolubstwu te godła umieszczone na drugiej stronie Medalika! O tak! to jest „odwrotna strona medalu“ dla biednej, nędznej natury ludzkiej, której najgłębszą skłonnością jest odnosić wszystko do siebie, co jest przyjemne i rozkoszne, a zrzucać na drugich ciężary, to jest wszystko, co krępuje i zadaje cierpienie.

 Egoistyczny świat kręci się dalej, nie mogąc się wyzbyć swego „ja“ zaborczego i wyłącznego; na Medaliku — krzyż ubogi, prosty wznosi ramiona ku niebu i przypomina, że pomimo wszystko — zawsze i wszędzie — on musi zapanować.

 I na świadectwo tej twardej prawdy, tego prawa ewangelicznego i nadnaturalnego, jest tam pieczęć Boska: Serce Jezusa i Niepokalane Serce Marii. Te dwa godła, które są jakby podpisem i wyrazem tego wyrzeczenia się siebie: Serce Jezusa ze swoją koroną cierniową, Serce Niepokalane Marii z mieczem na wskroś je przeszywającym. Otóż jak ten mały Medalik poucza nas wymownie o walce z samolubstwem i o obowiązku miłowania bliźniego jak siebie samego.


Rocznik Mariański R. 14, nr 7 (1938) str.175-177

sobota, 16 lipca 2022

List Ojca świętego Piusa XII z okazji 700-lecia karmelitańskiego szkaplerza


List Ojca świętego Piusa XII z okazji 700-lecia karmelitańskiego szkaplerza

Umiłowanym synom Kilianowi Lynch, przeorowi generalnemu Zakonu Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmelu, Sylweriuszowi od św. Teresy, przełożonemu generalnemu Braci Bosych Najświętszej Maryi z Góry Karmelu Papież Pius XII

Umiłowani Synowie Łaska Wam i Błogosławieństwo Apostolskie. Nikomu tajnym nie jest, jak wiele przyczynia się miłość ku Najświętszej Maryi Pannie do ożywienia wiary katolickiej i poprawy obyczajów, szczególnie dzięki tym formom nabożeństwa, które zdają się posiadać wyższą nad inne moc oświecania umysłów niebieską nauką i zapalania dusz do doskonalenia życia chrześcijańskiego. Do nich należy zaliczyć najpierw nabożeństwo do świętego szkaplerza karmelitańśkiego, które przez swoją prostotę, stosując się do pojęcia każdego, rozpowszechniło się bardzo szeroko wśród wiernnych Chrystusowych, rodząc liczne zbawienne owoce.

Dlatego z wielką radością przyjęliśmy wiadomość, iż Karmelici Dawnej Obserwy i Bosi postanowili wspólnie uświetnić 700-letnią rocznicę ustanowienia tegoż Szkaplerza Najśw. Maryi Panny z Góry Karmelu jak najwspanialszymi uroczystościami ku czci Najśw. Maryi Panny. I my również to pobożne przedsięwzięcie, przez stałą miłość naszą do Przeczystej Matki Boga, i jako że sami zostaliśmy jeszcze dzieckiem będąc wpisani do Bractwa Szkaplerznego, najchętniej zalecamy i życzymy mu obfitych łask Bożych. Nie chodzi tu bowiem o rzecz małej wagi, lecz o zdobycie życia wiecznego według obietnicy danej przez Najśw. Pannę. Chodzi tu bowiem o najdonioślejszą sprawę każdego i o bezpieczne jej przeprowadzenie. Szkaplerz święty jest to bowiem niejako strój Maryi oraz znak i rękojmia wspomożenia Matki Bożej.

Aby jednak przyodziani w tę szatę nie myśleli, iż mimo lenistwa i ospałości duchowej osiągną zbawienie, niech pomną na przestrogę Apostoła: "Z bojaźnią i ze drżeniem sprawujcie wasze zbawienie" (Flp 2, 12). Wszyscy zatem Karmelici, czy to w klasztorach pierwszego i drugiego zakonu, czy to w trzecim zakonie regularnym lub świeckim, czy wreszcie w Bractwach żyjąc zespoleni węzłem miłości, przynależą do jednej rodziny Matki Najświętszej, niech zachowują w wiecznej pamięci wzór pokory i czystości Najśw. Dziewicy, a w prostym kroju tej szaty upatrują streszczenie cnót skromności i prostoty. Niech tę szatę, którą w dzień i noc się okrywają, uważają za wymowny symbol modlitwy, którą błagają Boga o pomoc. Niech na koniec ukazuje im ona to poświęcenie Najświętszemu Sercu Niepokalanej Dziewicy, niedawno przez nas tak usilnie polecane. A wtedy nie omieszka zapewne Najczulsza ta Matka sprawić, aby Jej dzieci, oczyszczając się z win w czyśćcu jak najszybciej za Jej przyczyną u Boga, dostały się do niebieskiej Ojczyzny według podania owego, zwanego Przywilejem Sobotnim.

Życząc więc opieki i pomocy nieba i dając wyraz naszej szczególnej miłości udzielamy Wam, Ukochani Synowie, i całemu Zakonowi Karmelitańskiemu, z wielką życzliwością Apostolskiego Błogosławieństwa w Panu.

Dano w Rzymie u św. Piotra, dnia 11 lutego, w uroczystość Objawienia Niepokalanej Dziewicy Maryi, w roku 1950, jedenastym Naszego Pontyfikatu.

PAPIEŻ PIUS XII


Druk: AAS 42(1950) s. 390; "Glos Karmelu" 7-8 (1950) s. 1-2.

piątek, 15 lipca 2022

Rozesłanie Apostołów



5. ROZESŁANIE APOSTOŁÓW
(Mt 9, 35 - 10, 16; 11, 1; Mk 6, 6-13; Łk 9, 1-6)

 I obchodził Jezus wszystkie miasta i wioski, nauczając w synagogach, głosząc ewangelię królestwa i uzdrawiając wszelką chorobę i wszelką niemoc. A widząc rzesze, ulitował się nad nimi, że byli strudzeni i porzuceni jako owce bez pasterza. Wtedy rzekł uczniom swoim: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście tedy Pana żniwa, aby wysłał robotników na żniwo swoje.

 I wezwawszy dwunastu uczniów swoich, dał im moc i władzę nad duchami nieczystymi, aby ich wypędzali i uzdrawiali wszelką chorobę i wszelką niemoc. Tych dwunastu po dwóch wysłał Jezus, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych, rozkazując im i mówiąc: 

Na drogę pogan nie zachodźcie i do miast samarytańskich nie wchodźcie (18). Ale raczej idźcie do owiec, które poginęły z domu Izraela. A idąc przepowiadajcie, mówiąc: Że przybliżyło się królestwo niebieskie. Chorych uzdrawiajcie, zmarłych wskrzeszajcie(19), oczyszczajcie trędowatych, wyrzucajcie czarty. Darmoście wzięli, darmo dawajcie.

 Nie bierzcie nic na drogę. Nie miejcie złota ani srebra, ani pieniędzy w trzosach swoich. Ani torby podróżnej, ani dwu sukien, ani sandałów, ani laski (20), ani chleba. Albowiem godzien jest robotnik strawy swojej.

 A do któregokolwiek miasta albo wsi wnijdziecie, zapytajcie, kto jest godny w nim, i tam mieszkajcie aż do waszego odejścia (21). A wchodząc do domu pozdrówcie go, mówiąc: Pokój temu domowi. A jeśliby dom ten był godzien, niechże nań zstąpi pokój wasz. A jeśliby nie był godzien, niech pokój wasz do was wróci. I jeśliby was ktokolwiek nie przyjął i nie usłuchał mów waszych, wyszedłszy na zewnątrz z domu lub miasta, strząśnijcie nawet proch (22) z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim. Zaprawdę powiadam wam: Lżej będzie ziemi sodomskiej i gomorejskiej w dzień sądny niż miastu onemu. Oto ja posyłam was jako owce między wilki; bądźcie więc przezorni jako węże, a prości jako gołębice.

 I stało się, gdy skończył Jezus dawać wskazania dwunastu uczniom swoim, odszedł stamtąd, aby uczyć i przepowiadać w miastach ich.

 Oni tedy wyszedłszy obchodzili osady, nawoływali do czynienia pokuty i wielu czartów wyrzucali, a wielu chorych namaszczali olejem (23) i uzdrawiali.





18: Misja Apostołów była tymczasowa i miała się ograniczyć do terenów zamieszkałych wyłącznie przez Żydów, zgodnie z zapowiedzią Proroków, że królestwo Boże głoszone będzie najpierw narodowi wybranemu. Tylko On sam - Boży Syn mógł tu czynić wyjątki, dyktowane miłosierdziem . Apostołowie dopiero później otrzymają nakaz głoszenia ewangelii również poganom. Samarytanie, jako odszczepieńcy i wrogowie Żydów, pod względem religijnym stawiani byli na równi z poganami

19: Nie wiemy nic o tym, żeby uczniowie w tym pierwszym okresie wskrzeszali zmarłych. Może dlatego niektóre manuskrypty opuszczają ten mandat Chrystusowy, którego nie ma u pozostałych synoptyków.

20: Uczniów więc Pana Jezusa cechować winno ubóstwo. I to jest myśl główna, wyrażona u wszystkich trzech synoptyków, choć w nieco odmienny sposób. W relacji św. Marka (6, 8-9) Chrystus Pan zezwala zabrać laskę i sandały, ale te nosili najubożsi podróżni. Sens przeto pozostaje ten sam. Pan Jezus mógł użyć jednego i drugiego zwrotu.

21: Formuła pozdrowienia będąca do dziś dnia w użyciu wśród ludów Wschodu.

22: Czynność symboliczna, wyrażająca zerwanie wszelkiej łączności z miejscem uważanym za nieczyste.

23: N a m a s z c z a l i   o l e j e m.  Owo namaszczenie chorych było jakby zapowiedział sakramentu Ostatniego Namaszczenia (podobnie jak chrzest udzielany przez Apostołów za życia Pana Jezusa był zapowiedzią chrztu chrześcijańskiego), które św. Jakub (5, 14) wyraźnie polecił wiernym: ,,Choruje kto między wami? Niech wezwie kapłanów Kościoła i niechaj się nad nim modlą, namaszczając go olejem w imię Pańskie (por. Sob. Tryd. Sess. XIV, doctrina de Sacr, extr, unct. c. 1).

Ks. Prof. Dr. E. Dąbrowski ,,Życie Jezusa w opisie Ewangelistów Chrystusa" str. 167-168

niedziela, 10 lipca 2022

Anima Mariae – kwartalny newsletter sióstr CMRI.

      Drodzy Przyjaciele/Przyjaciółki,

„Przyszedłem puścić ogień na ziemię: a czegóż chcę iedno aby był zapalon?” (Łk 12,49)

     Mimo że na północnym-zachodzie (tj. USA, siedziba sióstr zakonnych CMRI znajduje się w Spokane w stanie Waszyngton) wiosna była w tym roku chłodniejsza niż zwykle, nadejście lata wiąże się z myślą o świetle i cieple. Lato rozpoczyna się także w miesiącu poświęconym Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, a obejmuje też czas, kiedy czcimy Niepokalane Serce Maryi. Oba rozpłomienione Serca oznaczają miłość, z którą goreją wewnętrznie. Czy to ogień, który Pan Jezus przyszedł rzucić na ziemię?

     Kiedy myślimy o ogniu z nieba, przychodzi nam do głowy ogień i siarka niszczące Sodomę i Gomorrę, które zostały niemal starte z powierzchni ziemi ze względu na grzechy tam popełniane. Ponadto ogień zstąpił z nieba, aby dopełnić ofiarę wiernego proroka Eliasza, pokazując, że jeden prawdziwy Bóg znalazł w niej upodobanie, odrzuciwszy te pogańskich kapłanów. Pan Jezus, zanim wyraził chęć rzucenia ognia na ziemię, przedstawił różne obrazy sądu ludzkości na końcu czasów, czy indywidualnego w momencie śmierci. Nasuwa się tutaj to, o czym mówi liturgia żałobna (w responsorium "Libera me"): "Kiedy przyjdziesz (Panie) sądzić świat przez ogień".

     Przed Męką Pan Jezus powiedział do Apostołów: „Aleć ia prawdę wam powiadam: pożyteczno wam, abych ia odszedł. Bo ieśli nie odeydę, pocieszyciel nie przydzie do was; a ieśli odeydę, poślę go do was.” J 16,7. Po Wniebowstąpieniu Jego uczniowie spędzili dziewięć dni na modlitwie, w obecności Najświętszej Matki. Wtedy Duch Święty zstąpił na nich w formie języków z ognia. Czy to ten ogień, który Pan Jezus chciał, aby zapłonął na ziemi – Duch Miłości i Prawdy ku odnowieniu oblicza ziemi? Najświętsze Serce Boże gorzało tym ogniem miłości dla nas.

     Niepokalane Serce Maryi jest odbiciem tego Serca Bożego, mieszcząc w sobie i ofiarując Pan Bogu miłość wszystkich swoich dzieci, członków Mistycznego Ciała Chrystusa. Wykonywanie woli Bożej w naszym życiu to potwierdzenie tego ognia w naszym sercu, jako odpowiedzi na Bożą miłość.


Niepokalane Serce Maryi

Uczyń serce moje płonące

Miłością ku Jezusowi, jak Twoje.


O serce rozpalone niebiańskim ogniem

Do Ciebie się zwracam

Aby miłości nauczyć się.


Ogień Twej miłości

Zapal w sercu mym.


Słodkie Serce Maryi

Zbawieniem moim bądź.


Podczas wycieczki do zachodniego Waszyngtonu, w święto Wniebowstąpienia
Pańskiego siostry i uczennice-maturzystki uczestniczyły we
Mszy św. w kościele św. Józefa w Mount Vernon (parafia ks. Carlosa Ercoliego).

W momencie rozpoczęcia pandemii, siostry obiecały Maryi Królowej
Niepokalanej, że w to święto Jej figura będzie noszona w procesji
rokrocznie, jako podziękowanie za Jej macierzyńską opiekę.

sobota, 2 lipca 2022

Nawiedzenie Najśw. Maryi Panny

 
Nawiedzenie Najświętszej Marii Panny

Lato zapanowało już wszechwładnie. Wszędzie w ogrodach uśmiechają się do nas pęki róż. Przyroda, zdaje się, dlatego przywdziewa tak piękną szatę, że w tym czasie błogosławiona między niewiastami szła przez góry. Święte Jej stopy przemieniają przyrodę w świątynię Bożą. Kwiatki o tym nie zapomniały. Wdzięcznie przybierają ziemię w wzorzysty kobierzec, utkany ręką Stwórcy, na pamiątkę pielgrzymki Najświętszej Panienki.

Pochód Najświętszej Marii Panny przez góry wydawał się oku ludzkiemu prosty i ubogi; w rzeczywistości była to procesja aniołów.

Niższe ich stopnie postępowały na czele, a im wyższego rzędu były, tym bliżej jej się znajdowały. Przyboczną straż pełniły cherubiny i serafiny, roztaczając opiekę nad świętym namiotem, w którym serce Zbawiciela świata spoczywało. Niezapomniany to widok, wschód słońca w górach. Cienie pierzchają; zwierzęta nocne uciekają do swoich kryjówek; słońce na purpurowym tronie zorzy wyłania się z za nieboskłonu i oznajmia królewskie i zwycięskie narodziny dnia - wtedy góry, oblane blaskiem słonecznym, a doliny, lśniące szmaragdem łąk, zdają się uśmiechać do zdumionego widza. Wszystko jakoby śpiewało z wielkiej radości; Oto nastał dzień.

Ow tak zorza poranna - Maria - zapowiadając słońce zbawienia - Jezusa, wstępuje w góry do Elżbiety, noszącej w łonie swym przyszłego proroka, Jana. Elżbieta wychodzi przed dom, a Maria pozdrawia ją. W tej chwili stał się cud. Strumień światła niebieskiego, wyszedłszy z młodziutkiego serca Bożego, wpadł do serca młodego proroka. Z serca Jezusowego spłynęła laska zbawienia do duszy Janowej i uwolniła go od grzechu pierworodnego. Został wybrany na posła Bożego, na apostoła, stał się przyjacielem oblubieńca, otrzymał pomazanie na męczeństwo, a dziwne znaki miały towarzyszyć jego narodzinom. Jan, ostatni prorok, stoi na granicy Starego i Nowego Testamentu, wskazując nie w przepowiedniach, ale dosłownie palcem na Mesjasza, i dlatego otrzymał pełnię błogosławieństwa. Zbawiciel bowiem o nim powiedział: "Między synami niewiast niemasz większego proroka nad Jana Chrzciciela!" (Łuk. 7, 28).

Także Elżbieta napełniona Jest Duchem świętym: "A skądże mnie to, że przyszła matka Pana mego do mnie?" I oznajmuje błogosławionej skutki pozdrowienia: Uświęcenie syna swego. Przypatrz się wzniosłemu zadaniu Matki Bożej i podziwiaj je. Ona zaniosła Syna Bożego do św. Jana, który jej odwiedzinami i jej pozdrowieniem został uświęcony.

Ale czyż Bóg nie obdarzył cię podobną łaską? Na pewnym obrazie przedstawiono, Jak to Matka Boża z dzieciątkiem na ręku w otoczeniu aniołów z nieba zstępuje, a na dole dzwonią w kościółku wiejskim na prymicje. Zazdrościsz może młodemu kapłanowi jego wielkiego szczęścia. Lecz niesłusznie. Przecież podobną łaskę otrzymujesz w komunii św. Wyobraź sobie, że Matka Boża składa w twoim sercu dziecię Jezus, a tak przy każdej komunii święcić będziesz Nawiedzenie Najświętszej Marii Panny. A Jak Maria zaśpiewała Magnifikat przy swoim nawiedzeniu, tak i ty podczas twego nawiedzenia śpiewaj Magnifikat: "Wielbij duszo moja Pana. I rozradował się duch mój w Bogu, zbawicielu moim, albowiem uczynił mi wielkie rzeczy, który możny jest i święte imię Jego. A miłosierdzie Jego od narodu do narodów, bojącym się Jego".


Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego - Katowice 1931r.

środa, 29 czerwca 2022

Program Sodalitium Pianum:



Program Sodalitium Pianum:

1) Katolik rzymski integralny przyjmuje integralnie doktrynę, karność, dyrektywy Stolicy Świętej i wszystkie należne konsekwencje, wypływające z nich zarówno dla jednostki jak dla społeczeństw. Jest on „papistą”, „klerykałem”, antymodernistą, antyliberałem, antysekciarzem. Jest zatem integralnym kontr-rewolucjonistą, będąc przeciwnikiem nie tylko rewolucji jakobińskiej i sekciarskiego radykalizmu, lecz także liberalizmu religijnego i społecznego. Każdy katolik powinien być wiernym i czynnym wyznawcą katolicyzmu rzymskiego integralnego.

2) Katolik rzymski integralny walczy o zasadę i poszanowanie władzy, tradycji, oraz porządku religijnego i społecznego, w katolickim znaczeniu tych słów i w jego wynikach logicznych.

3) Uważa on za plagę ludzkiego pierwiastku Kościoła liberalizm rzekomo katolicki i awatar jego – demokratyzm rzekomo katolicki, jak również modernizm teoretyczny i praktyczny, radykalny lub umiarkowany, z ich konsekwencyami, a mianowicie: fałszywą tolerancją religijną, międzywyznaniowością, „minimalizmem” katolickim, etc., – i wobec tych błędów postępuje odpowiednio.

4) Co do zastosowania karności katolickiej w praktyce, katolik rzymski integralny czci i słucha Biskupów, których „Duch Święty postanowił, aby rządzili Kościół Boży”, pod kierunkiem i kontrolą Namiestnika Chrystusowego, z którym katolik rzymski integralny chce być zawsze, przedewszystkim i mimo wszystko.

5) Charakter Kościoła Katolickiego wskazuje, a historia kościelna potwierdza, że Stolica Święta jest żywotnym centrum katolicyzmu: wskutek tego więc, pod pewnym względem, a zwłaszcza z powodu niektórych okoliczności, chwilowe stanowisko Stolicy Świętej jest także wynikiem położenia religijnego i społecznego. To też jest rzeczą zrozumiałą, że Rzym może niekiedy milczeć i czekać, z powodu samegoż położenia, jak ono w danej chwili się przedstawia. W takich wypadkach katolik rzymski integralny nie bierze sobie tego za pretekst do pozostawania nieczynnym wobec niebezpieczeństwa położenia. Przeciwnie, w każdym takim wypadku, zrozumiawszy i zbadawszy najdokładniej istotę rzeczy, usiłuje on jak najlepiej przeciwdziałać niebezpieczeństwu, zawsze i wszędzie według woli i życzenia Papieża.

6) W swych poglądach i w swej akcji katolik rzymski integralny trzyma się przede wszystkim punktu widzenia katolickiego, t. j. powszechnego, bądź co do czasu – poprzez różne momenty historyczne, bądź co do przestrzeni – poprzez wszystkie kraje. Wie on, że w walkach chwilowych i miejscowych jest zawsze, przynajmniej w gruncie rzeczy, wiekowa i wszechświatowa walka między dwiema wielkimi siłami organicznymi: jedynym Kościołem Bożym, Katolickim Rzymskim integralnym – z jednej strony, a przeciwnikami jego zewnętrznymi i wewnętrznymi – z drugiej. Przeciwnicy zewnętrzni (sekty żydowsko-masońskie i ich bezpośredni sojusznicy) znajdują się w rękach centralnej władzy tajemnej; przeciwnicy wewnętrzni (moderniści, demokraci katoliccy, liberałowie katoliccy, etc.) służą jej, wiednie czy bezwiednie, za narzędzia infiltracji i rozkładu wśród katolików.

7) Katolik rzymski integralny zwalcza sektę wewnątrz i zewnątrz, zawsze, wszędzie i pod wszelką postacią, wszystkimi uczciwymi środkami, będącymi na czasie. W osobach sekciarzy wewnętrznych i zewnętrznych oraz ich sprzymierzeńców zwalcza on jedynie konkretne urzeczywistnienie sekty, jej życia, akcji i planów. Czyni to zaś bez urazy względem braci zbłąkanych, lecz także bez słabości i dwulicowości, podobnie jak dobry żołnierz traktuje na polu bitwy osoby, walczące pod nieprzyjacielskim sztandarem, oraz ich pomocników i sprzymierzeńców.

8) Katolik rzymski integralny jest całkowicie: przeciw międzywyznaniowości, neutralności i minimizmowi religijnemu w organizacji i akcji społecznej, w nauczaniu, we wszelkiej działalności jednostek i grup, zależnej od prawdziwej moralności, a zatem od prawdziwej religii, czyli katolicyzmu rzymskiego integralnego za wyznaniowością we wszystkich wypadkach, przewidzianych wyżej; w wypadkach zaś wyjątkowego i przejściowego tolerowania przez Stolicę Świętą związków międzywyznaniowych – za ścisłą kontrolą stosowania tej wyjątkowej tolerancji, oraz za jak największym ograniczeniem tego stanu rzeczy co do czasu i co do miejsca według intencji Stolicy Apostolskiej.

9) Przeciw wszelkim usiłowaniom umniejszania, usuwania na drugi plan i systematycznego przemilczania rewindykacji papieskich w Kwestii Rzymskiej, uchylania społecznego wpływu Papiestwa i propagowaniu laicyzmu, za niezmordowaną rewindykacją Kwestii Rzymskiej według praw i dyrektyw Stolicy Świętej, oraz za nieustannym usiłowaniem, by życie społeczne jak najbardziej poddać słusznemu i dobroczynnemu wpływowi Papiestwa i w ogóle Kościoła Katolickiego.

10) Przeciw syndykalizmowi jawnie lub domyślnie areligijnemu, neutralnemu, amoralnemu, który z konieczności prowadzi do antychrześcijańskiej walki klas według brutalnego prawa pięści; przeciw demokratyzmowi, choćby nawet zowiącemu się chrześcijańskim, zawsze jednak mniej lub więcej zarażonemu demagogią; przeciw liberalizmowi, choćby nawet zwanemu ekonomiczno-społecznym, który jednak przez swój indywidualizm prowadzi do rozkładu społecznego, za harmonią chrześcijańską tak między klasami, jak między jednostką, klasą a społeczeństwem całym; za organizacją korporacyjną społeczeństwa chrześcijańskiego według zasad i tradycji sprawiedliwości i miłości społecznej, których nauczał i według których żył Kościół i świat katolicki podczas długich wieków, a które zatem doskonale nadają się do każdej epoki i każdego społeczeństwa prawdziwie cywilizowanego.

11) Przeciw nacjonalizmowi pogańskiemu, który odpowiada syndykalizmowi areligijnemu, uważając narody (podobnie jak ostatni uważa klasy społeczne) za zbiorowości, z których każda może i powinna, nie troszcząc się o zasady moralne, dochodzić swych interesów bez żadnego względu na interesy innych, a nawet wbrew takowym, według brutalnego prawa, o którym mówiliśmy wyżej; jak również przeciw antymilitaryzmowi i utopijnemu pacyfizmowi, wyzyskiwanym przez sektę w celu osłabienia i uśpienia społeczeństwa pod jarzmem żydowsko-masońskim za patriotyzmem zdrowym i moralnym, patriotyzmem chrześcijańskim, którego historia Katolickiego Kościoła dawała nam zawsze wspaniałe przykłady.

12) Przeciw feminizmowi, który przesadza i wypacza prawa i obowiązki kobiety, wyjmując je z pod prawa chrześcijańskiego; przeciw koedukacji i uświadamianiu młodzieży, za polepszeniem moralnego i materialnego położenia kobiety, młodzieży, rodziny według doktryny i tradycji katolickiej.

13) Przeciw rozdziałowi Kościoła od państwa, religii od nauki, która to doktryna i jej urzeczywistnienie są z gruntu antychrześcijańskie za lojalnym i serdecznym związkiem między państwem, cywilizacją, nauką, a Kościołem, religią, wiarą.

14) Przeciw studiom filozoficznym, dogmatycznym i biblijnym zmodernizowanym, które, nie będąc nawet całkowicie modernistycznymi, są co najmniej podobne do studiów archeologicznych lub anatomicznych, jak gdyby tu chodziło o mumie, nie zaś o doktrynę nieśmiertelną i ożywiającą, którą całe duchowieństwo, bez wyjątku, winno poznać przede wszystkim dla pełnienia urzędu kapłańskiego za studiami duchownymi, czerpiącymi natchnienie i kierunek w chwalebnej tradycji scholastyki, świętych doktorów Kościoła i najlepszych teologów z czasów Kontr-reformacji, a korzystającymi ze wszelkich poważnych pomocy metody i dokumentacji naukowej.

15) Przeciw fałszywemu mistycyzmowi o tendencjach indywidualistycznych i illuministycznych za życiem duchownym intensywnym i głębokim według doktryny i przykładu Świętych mistycznych i autorów, zalecanych przez Kościół.

16) W ogólności przeciw wyzyskiwaniu duchowieństwa i akcji katolickiej przez wszelką partię polityczną lub społeczną; w szczególności zaś przeciw „demokratyzacji” duchowieństwa i akcji katolickiej, oraz przeciw manii „społecznej”, jaką usiłują w nie wszczepić pod pretekstem „wyjścia z zakrystii”, do której następnie powraca się tylko z rzadka, lub ukradkiem, lub co najmniej z umysłem, zaabsorbowanym czym innym za utrzymaniem akcji duchowieństwa, a względnie akcji katolickiej w jej całości, przede wszystkim na terenie jawnie religijnym, wolnym od wszelkich manii „społecznych” lub innych podobnych.

17) Przeciw manii czy słabości wielu katolików, co chcą uchodzić za „postępowych”, „idących z duchem czasu i rozumiejących jego potrzeby”; co wobec nieprzyjaciela, brutalnego czy układnego, zawsze jednak nieubłaganego, odgrywają rolę naiwnych dzieci; co popisują się swą rzekomą tolerancją, która im każe wstydzić się aktów słusznej surowości, spełnionych przez Kościół lub dla Kościoła, a nawet akta te potępiać; co z systematycznym optymizmem odnoszą się do sideł, zastawianych przez przeciwnika, a całą nieufność i surowość zachowują dla katolików rzymskich integralnych za stanowiskiem sprawiedliwym i szlachetnym, zawsze jednak śmiałem, energicznym i niezmordowanym wobec nieprzyjaciela, jego gwałtów i podstępów.

18) Przeciw wszystkiemu, co sprzeciwia się doktrynie, tradycji, karności i uczuciom katolicyzmu rzymskiego integralnego; za wszystkim, co z nimi się zgadza.


Prałat Umberto Benigni


Tłumaczono z: https://www.agerecontra.it/chi-siamo/

poniedziałek, 27 czerwca 2022

Msza św. jest najlepszą Ofiarą dziękczynną.

 R O Z D Z I A Ł    X II I.

Msza św. jest najlepszą Ofiarą dziękczynną.

 Dobrodziejstwa, któreśmy ze szczodrej ręki Bożej darmo odebrali i codziennie odbieramy, tak są wielkie i niezliczone, że ich policzyć a tem mniej za nie odwdzięczyć się nie możemy; albowiem Bóg stworzył nas, dał nam zmysły i zdrowe członki, a choćby to komu ujął, dał każdemu duszę nieśmiertelną na obraz i podobieństwo swoje. Duch Święty oczyściwszy ją wodą chrztu, ozdobił wielu cnotami i wybrał sobie za oblubienicę, a Anioła Stróża nam przeznaczył ku naszej posłudze; i żywi nas jako dzieci swoje i przebacza nam przez spowiedź nasze grzechy; karmi zaś nas Przenajświętszem Ciałem i Krwią Swoją, cierpliwie znosząc zniewagi jakie Mu wyrządzamy, czeka do czasu na nasze nawrócenie, i daje nam dobre natchnienia, uprzedza nas swemi łaskami: i naucza nas świętemi naukami, strzeżąc nas od wszelkiego złego i słucha pokornej naszej modlitwy. Pociesza nas w naszych utrapieniach i wzmacnia nas w pokusach, chroni nas od wielu złego i miłościwie przyjmuje nasze dobre uczynki i niezliczone inne wyświadcza nam dobrodziejstwa.

 Z tem wszystkiem, jakoby ta szczodrobliwość jeszcze za małą była, Pan Bóg nadto przyjął nas za dzieci swe własne. To dobrodziejstwo nieoszacowane wysławia św. Jan temi słowy: Patrzcie, jaką miłość dal nam Ojciec, że nazwani jesteśmy Synami Bożymi, i jesteśmy (I. Jan 3. 1). A św. Paweł dodaje: a jeślić synami, tedy i dziedzicami Bożymi (Do Rzym. 8. 17). Czyż to nie nader wielkie dobrodziejstwo, że Pan najpotężniejszy przyjął mizernych żebraków za swe dzieci i za prawowitych dziedziców?

 Do wszystkich tych dobrodziejstw dodał Bóg jeszcze i to, że ponieważ dla naszych grzechów wpadliśmy w sidła czartowskie, wyzwolił nas z nich przez Syna swego jedynego. To wielkie dobrodziejstwo chciał nam Pan Jezus wrazić głęboko w serce, kiedy wyrzekł: Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał (Jan 3. 16), nie tylko na to, aby przyjął naszą naturę, ale także żeby wycierpiał za nas śmierć najboleśniejszą. A przytem uważać sobie powinniśmy, że nam Pan Bóg to dobrodziejstwo wyświadczył nie jako przyjaciołom swoim, ale jako nieprzyjaciołom, co św. Paweł szczególnej uwadze naszej zaleca, mówiąc: Bóg zaleca miłość swoję przeciw nam, że gdyśmy jeszcze byli grzesznymi, Chrystus dla nas umarł (Do Rzym. 5. 8). Ta miłość Boża tak jest wielka, że za nią nigdy odwdzięczyć się nie zdołamy.

 Gdyby ten Pan potężny tę tobie tylko wyświadczył łaskę, że spojrzałby łagodnie jeden raz na ciebie, nigdybyś pewnie za takie dobrodziejstwo dość godnie nie mógł Mu podziękować; a tem mniej odwzajemnić się potrafisz za to, że przyjął na się nędzne życie ziemskie i śmierć wycierpiał najboleśniejszą?

 Cóż więc uczynisz, biedny człowiecze? Jakże wypłacisz twój wielki dług wdzięczności? Słuchaj, jaką radę daje ci prorok Dawid: Ofiaruj Bogu ofiarę chwały a oddaj Najwyższemu śluby twoje (Psalm 49. 14). Najwyższą ofiarą chwały, jaką twemu Bogu złożyć możesz, jest ofiara Mszy św., jak w poprzednim rozdziale w y jaśniono; to też idąc za radą Dawida, lepszej twemu największemu Dobroczyńcy wdzięczności nie okażesz nad tę, że pilnie słuchając Mszy św. ofiarujesz takową twemu Bogu, jako dopłatę za jego dobrodziejstwa. Tak bowiem mówi św. Ireneusz: „Boska ofiara na to została ustanowiona, abyśmy naszemu Bogu nie byli niewdzięcznymi“. Chciał przez to powiedzieć: Gdybyśmy nie mieli ofiary Mszy św., nie mielibyśmy na całym świecie nic, czembyśmy Bogu naszemu wywdzięczyć mogli się za otrzymane dobrodziejstwa. Msza św. zaś ustanowiona przez Pana Jezusa, najdzielniejszą jest ofiarą dziękczynną.

 Że tak jest rzeczywiście, dowiadujemy się ze mszału, który na Gloria te zawiera słowa: Chwała na wysokości Bogu! chwalimy Cię, błogosławimy Cię, uwielbiamy Cię, dzięki Ci składamy, Panie Boże, Królu niebieski, dla wielkiej chwały Twojej: i t. d. W Prefacji wzywa kapłan ludzi do dziękczynienia, mówiąc: Dzięki składamy Panu Bogu naszemu, bo prawdziwie godną jest, słuszną i zbawienną, że my Tobie zawsze i wszędzie dzięki czynimy, Panie święty, Ojcze wszechmocny, wieczny Boże, przez Chrystusa Pana naszego. W tej Prefacji tak wzniosła wyrażona jest chwała, że Kościół nad nią chyba wzniosłej wyśpiewywać nie może.

 Gdy kapłan dochodzi do konsekracyi, wymawia następujące słowa: który (to jest Pan Jezus) w wigilją swej męki wziął chleb w święte i czcigodne ręce swoje i wzniósłszy swe oczy w niebo do Ciebie, swego Ojca niebieskiego, Tobie dzięki czynił i t. d. Jakże wdzięczne to wzniesienie oczów mego ukochanego Jezusa! Jakże silne to podziękowanie, przewyższające wszelkie dziękczynienia ludzkie. Ponieważ my nie możemy Bogu naszemu dziękować dostatecznie, przeto Pan Jezus wówczas to niedołęztwo zastąpił. Co uczynił przy ostatniej wieczerzy, to samo czyni jeszcze codzień na ołtarzach, gdzie miłosierne swe oczy wznosząc do Ojca niebieskiego, składa Mu dzięki za wyświadczone dobrodziejstwa, a ponieważ te dzięki pochodzą od jego Syna najmilszego, podobać mu się muszą najlepiej i najwięcej.

 Kiedy zatem słuchasz Mszy św., połącz twoje serce i wolę, z sercem i z wolą Pana Jezusa i ze wszystkich sił twoich dziękuj Bogu twemu. Żeby zaś dzięki twoje były gorętsze, ofiaruj Bogu Ojcu dziękczynienie, które mu Syn Jego składa pod postaciami chleba i wina, gdzie i za ciebie dziękuje, za wszystkie dobrodziejstwa tobie wyświadczone.

 Z tego wynika, że choćbyś przez wszystkie dni twego życia na klęczkach dziękował za wszystkie doznane łaski i dobrodziejstwa, nie osiągniesz takiem dziękowaniem ani w części tego, czego dostąpisz dziękczynieniem w jednej Mszy św. pobożnie wysłuchanej. A choćby wszyscy ludzie pospołu z Tobą się modlili i wszystek orszak duchów niebieskich do twoich modłów się przyłączył, aby sławić Boga modłami dziękczynnemi, nie zdołaliby Mu oddać takiej wdzięczności, jaką Mu wyświadcza Syn Jego w jednej Mszy świętej.

 O Boże! gdybyśmy należycie poznać mogli, jak wielki posiadamy skarb we Mszy św., jakżebyśmy
byli szczęśliwymi i ja k gorliwie ich słuchalibyśmy! Tu wypada wołać ze św. Pawłem na wszystkich ludzi: Dziękuję Bogu mojemu zawsze za was z laską Bożą, która jest wam dana w Chrystusie Jezusie, iż we wszystkiem staliście się bogatymi w nim, we wszelkiem słowie... tak, iż wam na żadnej łasce nie schodzi (I Kor. 1,4). Zaiste, przez Mszę św. staliśmy się bogatymi w Chrystusie tak, że nam na żadnej łasce nie zbywa, ale te łaski wszystkie obficie czerpać możemy z ofiary Mszy św., w której większe skarby bogactw niebieskich są złożone, aniżeli cały świat mógłby pomieścić.

 We Mszy św. mamy najwznioślejszą ofiarę całopalenia, pochwalną i dziękczynną, błagalną i pojednawczą, zadosyćuczynienia i najwyższą ofiarę zbawienia. Jest także Msza święta największą korzyścią dla wiernych, uweseleniem najserdeczniejszem dla pobożnych, najzbawienniejszą pokutą dla grzeszników, najsilniejszą pociechą dla umierających i najskuteczniejszą pomocą dla zmarłych. To i więcej jeszcze zyskujemy ze Mszy św., i na każdą z tych intencyi ofiarować możemy każdą Mszę św. i wszelkich tych skutków dostąpić. A zatem prawdziwie powiedzieć mogę, że przez Mszę św. staliśmy się bogatymi w Jezusie Chrystusie tak, że nam nie schodzi na żadnej łasce.

 Niechże więc będą Tobie dzięki nieskończone, Jezu Chryste, cześć i chwała odemnie i od wszystkich stworzeń za to, żeś Mszę św. ustanawiając dla nas z nieprzebranej miłości, niezliczone wyświadczył nam łaski i dobrodziejstwa. Pragnę odwdzięczyć się Tobie za nie jak najgodniej, ofiaruję Ci wszelką chwałę i wszelkie dzięki, które Tobie we wszystkich Mszach św. składają się i składać będą aż do skończenia świata. Proszę także wszystkie chóry Aniołów i cały orszak Świętych, ażeby pospołu ze mną dzięki Tobie czynili, chwalili Cię, sławili i uwielbiali na wieki wieków. Amen.

O. Marcin z Kochem ,,Wykład Ofiary Mszy Świętej" str. 185 - 191